Nam, mężczyznom, często trudno poczuć swoją energię, trudno się z nią skontaktować i do niej sięgnąć. I nic dziwnego. Od dzieciństwa nieustannie słyszymy, że musimy się uspokoić i nad sobą zapanować. Nie biegać, nie hałasować, nie wygłupiać się. Nie bić się, nie przepychać, nie walczyć. Mamy być mili, grzeczni i kulturalni. W ten sposób dorastamy w przekonaniu, że przepełniająca nas energia jest niewłaściwa, zła, że coś z nami nie tak. Zalewamy więc tę energię betonem, zaciskamy ją w sobie, zamrażamy w utrwalonym napięciu mięśniowym.

Tymczasem ta nasza energia życiowa, nasza pierwotna witalność, nasza męska dzikość to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. To dzięki niej możemy budować i tworzyć, dzięki niej możemy sięgać i zdobywać, dzięki niej możemy wyznaczać i chronić swoje terytorium. Dzięki tej mocy możemy penetrować świat, odkrywać swoją pasję i realizować swoją życiową misję. I z tego miejsca, ze swojego pełnego energii rdzenia, możemy prawdziwie i szczerze otwierać się na innych ludzi i zaoferować im swoje najlepsze dary.

W czasie warsztatu będziemy eksplorować tę energię w sobie. Będziemy odkrywać miejsca w ciele, w ktorych ją uwięziliśmy, i poprzez pracę z ciałem, ruchem i oddechem będziemy ją stopniowo uwalniać. Będziemy pozwalać sobie na odkrywanie, wyrażanie i uwalnianie trudnych emocji. I będziemy otwierać się na radosny, pełen mocy przepływ życia. A to wszystko w bezpiecznym męskim gronie.